Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „rozwód kościelny”, żeby zobaczyć dziesiątki ofert pomocy w jego „uzyskaniu”. Ostrożniejsi piszą o „unieważnieniu ślubu kościelnego”. Oba określenia są mylące. W Kościele katolickim nie ma ani rozwodów, ani unieważnień małżeństw (sakramentalnych, ważnie zawartych i dopełnionych; wyjątkowo prawo kanoniczne pozwala rozwiązać ważne małżeństwo, np. w drodze dyspensy od małżeństwa niedopełnionego, na mocy przywileju Pawłowego lub na korzyść wiary). Jest natomiast stwierdzenie nieważności małżeństwa. Wygląda to na drobną różnicę w słowach, ale zmienia zupełnie sens całego postępowania.
Unieważnienie a stwierdzenie nieważności
Unieważnić można tylko coś, co było ważne. Taka decyzja odbierałaby skutki czemuś, co istniało naprawdę. Kościół takiej władzy wobec ważnego małżeństwa sakramentalnego nie ma i jej sobie nie przypisuje: „co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”.
Stwierdzenie nieważności to coś innego. Sąd kościelny niczego nie rozwiązuje. Ustala fakt: małżeństwo od początku nie zostało ważnie zawarte, mimo że odbyła się ceremonia, byli świadkowie, a para przez lata żyła razem. Wyrok nie kończy małżeństwa. Stwierdza, że węzeł małżeński nigdy nie powstał.
Wszystko rozstrzyga się w dniu ślubu
Małżeństwo w Kościele tworzy zgoda stron (kan. 1057 Kodeksu Prawa Kanonicznego). Nie chodzi tu o zgodę w potocznym sensie, czyli o brak kłótni. Spory są w małżeństwie czymś normalnym. Papież Franciszek mówił półżartem, że czasem i talerze polecą, byle pogodzić się przed końcem dnia. Święty Paweł pisał to samo w Liście do Efezjan: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce.
Zgoda małżeńska jest aktem woli. Mężczyzna i kobieta wzajemnie się sobie oddają i przyjmują. Żeby taki akt był ważny, potrzebne są dwa elementy:
- rozumowy: człowiek naprawdę zna osobę, którą poślubia, i rozumie, czym jest małżeństwo, łącznie z jego trwałością i wyłącznością;
- wolitywny: świadomie i swobodnie chce związać się z tą osobą na całe życie, w małżeństwie sakramentalnym.
Słowa wypowiadane przed ołtarzem wieńczą więc dłuższy proces: poznania drugiego człowieka, zrozumienia instytucji małżeństwa i decyzji. Dlatego w procesie o stwierdzenie nieważności sąd bada przede wszystkim moment zawarcia małżeństwa. To, co działo się później, ma znaczenie tylko o tyle, o ile pozwala zrozumieć, jaki był stan rzeczy w dniu ślubu.
Z jakich powodów małżeństwo może być nieważne
Prawo kanoniczne wyróżnia trzy grupy przyczyn.
Przeszkody małżeńskie. Jest ich dwanaście, na przykład pokrewieństwo w określonym stopniu albo istniejący wcześniejszy węzeł małżeński. W praktyce rzadko prowadzą do procesu, bo zwykle wychodzą na jaw jeszcze przed ślubem, podczas spisywania protokołu przedślubnego w parafii.
Wady zgody małżeńskiej. To zdecydowanie najczęstsza podstawa spraw w sądach kościelnych. Zgoda istniała na pozór, ale była dotknięta wadą, która ją unieważniała. Może to być poważne zaburzenie psychiczne odbierające zdolność do podjęcia zobowiązań małżeńskich, podstęp, istotny błąd albo zatajenie ważnej okoliczności. Zasada jest prosta: nie można skutecznie zobowiązać się do czegoś, czego od początku nie jest się w stanie wykonać.
Brak formy kanonicznej. Zachodzi wtedy, gdy małżeństwo zawarto bez wymaganej formy, na przykład gdy duchowny, który przyjmował zgodę nupturientów, nie miał do tego uprawnienia.
Tego procesu nie da się „wygrać”
Ten punkt często zaskakuje osoby, które wcześniej miały do czynienia tylko z sądami państwowymi. Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa nie jest sporem, w którym jedna strona pokonuje drugą. Celem jest ustalenie obiektywnej prawdy o konkretnym małżeństwie.
Prawo zakłada, że każde zawarte małżeństwo jest ważne (kan. 1060). Ważności nikt więc nie musi udowadniać. Udowodnić trzeba nieważność, i to w takim stopniu, by sędzia doszedł do tzw. pewności moralnej (kan. 1608). Jeżeli jej nie osiągnie, domniemanie ważności pozostaje w mocy. Rolą pełnomocnika nie jest „przeciąganie” sądu na czyjąś stronę. Jego zadaniem jest rzetelne przedstawienie faktów i dowodów, które pozwolą tę prawdę ustalić.
Co daje wyrok stwierdzający nieważność
Jeżeli sąd stwierdzi nieważność, oznacza to, że małżeństwa w sensie sakramentalnym nie było. Osoba, której sprawa dotyczyła, co do zasady może zawrzeć nowe małżeństwo w Kościele. Może też w zgodzie z sumieniem uczestniczyć w życiu Kościoła, w tym przystępować do sakramentów.
Czasami wyrok może zawierać klauzulę zakazującą (tzw. vetitum). Zgodnie z kan. 1682 § 1 strona może zawrzeć nowe małżeństwo, chyba że nie pozwala na to zakaz dołączony do wyroku albo ustanowiony przez ordynariusza miejsca. Sąd dodaje taką klauzulę zwłaszcza wtedy, gdy przyczyna nieważności leżała po stronie danej osoby, na przykład gdy chodziło o niezdolność psychiczną do podjęcia obowiązków małżeńskich. Chodzi o to, żeby ta sama przyczyna nie doprowadziła do nieważności kolejnego związku. Zdjęcie zakazu wymaga wykazania, że przeszkoda ustała. W praktyce oznacza to często konieczność poddania się badaniu u biegłego psychologa lub psychiatry, którego opinia pozwala ocenić, czy dana osoba jest już zdolna do zawarcia ważnego małżeństwa.
Małżeństwo trudne to nie to samo co małżeństwo nieważne
Papieże co roku przemawiają do sędziów Trybunału Roty Rzymskiej, którzy rozpatrują sprawy małżeńskie w wyższych instancjach. Te przemówienia wyznaczają kierunek orzekania dla sądów kościelnych na całym świecie. W przemówieniu z 5 lutego 1987 roku Jan Paweł II sformułował zasadę, która do dziś stanowi punkt odniesienia dla sędziów: „tylko niezdolność, a nie trudność w wyrażeniu zgody (…) czyni małżeństwo nieważnym”. Dodał, że to samo dotyczy budowania prawdziwej wspólnoty życia i miłości.
Trudności zdarzają się w każdym związku, a w niektórych są bardzo poważne. Jedni dźwigają je przez całe życie, inni po pierwszym kryzysie szukają wyjścia, czasem właśnie w procesie kościelnym. Sam kryzys, rozpad wspólnego życia czy nawet rozwód cywilny nie przesądzają jednak o nieważności. Rozstrzyga to, co zdarzyło się, albo czego zabrakło, w chwili wyrażenia zgody.
Dlatego każdą sprawę zaczynamy od rzetelnej analizy przesłanek. Zanim ktoś skieruje skargę do sądu kościelnego, powinien wiedzieć, czy w jego historii są okoliczności, które prawo uznaje za podstawę nieważności, a nie wyłącznie za dowód, że małżeństwo było trudne.
Raz jeszcze, za papieżem Janem Pawłem II, chcę powtórzyć: czym innym jest małżeństwo trudne, a czym innym małżeństwo nieważne.
Potrzebujesz porady?
Skontaktuj się z nami
Sylwia Mikołajczyk-Pawelczak
Jestem radcą prawnym, adwokatem kościelnym i mediatorem rodzinnym. Specjalizuję się w sprawach rozwodowych i związanych z rozwiązaniem małżeństwa – dotyczących podziału majątku wspólnego, władzy rodzicielskiej, miejsca pobytu dziecka, kontaktów i alimentów. Prowadzę również sprawy spadkowe.