Przekształcenie działalności gospodarczej w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością nie oznacza budowania biznesu od zera. Rejestrujesz wprawdzie nowy podmiot w KRS, ale prawnie jest on kontynuatorem dotychczasowego przedsiębiorstwa – i właśnie dlatego przejmuje w całości jego prawa i obowiązki: wszystkie umowy z klientami i dostawcami, decyzje administracyjne, koncesje oraz ulgi.
Dlaczego to ma znaczenie praktyczne?
Ani jedna umowa nie wymaga ponownego podpisania, ani jedno pozwolenie nie wygasa, a kontrahenci nie odczuwają tej zmiany.
Zmienić formę mogą co do zasady wszystkie podmioty gospodarcze – przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, spółka cywilna, jawna, partnerska, komandytowa, komandytowo-akcyjna, a nawet akcyjna. Spółką stają się one od dnia wpisu do KRS.
Aspekty przemawiające na korzyść wskazanego rozwiązania są różne.
Powód pierwszy: bezpieczeństwo prywatnego majątku.
Przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą odpowiada za firmowe zobowiązania całym swoim majątkiem – także domem czy oszczędnościami zdobytymi na długo przed założeniem biznesu. W spółce z o.o. za zobowiązania odpowiada sama spółka, a granica między sferą prywatną i firmową staje się realna także w księgowości: osobne środki trwałe, przejrzyste amortyzacje i rozliczenia. Zmiana nie oznacza jednak zwolnienia przedsiębiorcy od zobowiązań z dniem przekształcenia. Osoba, która przekształciła jednoosobową działalność, przez trzy lata od dnia przekształcenia odpowiada solidarnie ze spółką za zobowiązania firmowe powstałe jeszcze przed zmianą formy. Dlaczego ustawodawca przewidział ten okres? Po to, żeby operacji nie wykorzystywano do ucieczki przed wierzycielami. Stąd praktyczna konkluzja: zmiana formy działa jako tarcza tylko wtedy, gdy dokonywana jest przy zdrowych finansach firmy, a nie na krawędzi niewypłacalności.
Powód drugi: firma staje się zbywalna, poprzez zbycie udziałów.
Inwestor może nabywać je etapami, uzależniać przejęcie kontroli od warunków umownych i budować zaufanie stopniowo. Różnica względem działalności jednoosobowej jest znaczna: tam sprzedaż wymagałaby wyszczególnienia każdego przenoszonego składnika, cesji każdej umowy i ponownych starań o decyzje administracyjne, które mogłyby właśnie wygasać. Przy zbyciu udziałów żaden z tych problemów nie występuje – spółka jest stroną umów i adresatem decyzji bez względu na to, kto jest jej udziałowcem, a to dla inwestora oznacza stabilność.
Wreszcie rodzina: jeżeli umowa spółki nie stanowi inaczej, w razie śmierci wspólnika do spółki wstępują jego spadkobiercy, a firma działa bez przerwy. Właściciel może też wycofywać się etapami, oddając bieżące zarządzanie zewnętrznemu menedżerowi i zostawiając rodzinie decydujący głos w sprawach strategicznych.
Powód trzeci: składki, danina solidarnościowa i swoboda kształtowania udziałowców.
Nie musisz szukać drugiego wspólnika, bo spółka z o.o. może istnieć w wersji jednoosobowej – zmieniasz formę samodzielnie. Kwestia składek zależy od liczby wspólników: jedyny udziałowiec płaci składki ZUS, natomiast gdy wspólników jest co najmniej dwóch, co do zasady żaden nie ma takiego obowiązku – w skali roku mowa o różnicy rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych w porównaniu z działalnością indywidualną czy spółką osobową. Dalej: danina solidarnościowa. Dochody powyżej progu miliona złotych obciąża dodatkowe 4%, jednak dywidenda ze spółki z o.o. w ogóle nie wchodzi do jej podstawy – jej wypłata nie rodzi więc daniny solidarnościowej, inaczej niż dochody z JDG czy spółek osobowych.
Na końcu elastyczność struktury: udziały w spółce z o.o. da się rozdzielić, np. sprzedać w części czy przekazać dzieciom, podczas gdy ogół praw i obowiązków wspólnika spółki osobowej jest niepodzielny – tam obowiązuje logika „wszystko albo nic".
Na koniec: przekształcenie to decyzja strategiczna, nie przełącznik.
Właściwie przeprowadzone oddziela majątek prywatny od firmowego (po upływie trzech lat także wobec zobowiązań sprzed przekształcenia), czyni firmę zbywalną. Wymaga natomiast cierpliwości i rygoru: skutek rodzi dopiero wpis do KRS.
Zanim więc umówisz wizytę u notariusza, pozwól doradcy policzyć całość: skutki korporacyjne, podatkowe.
Zapraszamy do konsultacji.
Potrzebujesz porady?
Skontaktuj się z nami
Aneta Mikołajczyk-Pyszewska
Jestem adwokatem specjalizującym się w prawie cywilnym, prawie gospodarczym, prawie karnym gospodarczym oraz prawie nieruchomości. Od początku mojej praktyki zawodowej wspieram przedsiębiorców – doradzam, negocjuję i reprezentuję ich interesy zarówno w bieżącej działalności, jak i w najtrudniejszych sporach sądowych.